wtorek, 12 listopada 2013

"Z diabłami na ty" Władysław Gębik

Tytuł: Z diabłami na Ty
Autor: Władysław Gębik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie
Liczba stron: 333



Są takie książki, po których przeczytaniu mam wrażenie, że nie przeczytam już lepszej książki. Takie odczucie towarzyszyło mi przy tej książce. Już od pierwszych stron.
Nie umiem pisać recenzji książek, które robią na mnie ogromne wrażenie. Nie wiem o czym napisać, żeby czegoś nie pominąć. Mam wrażenie, że wszystko, co napiszę, będzie zbyt ubogie w porównaniu z tym, co zawarte jest w książce.
Tematyka II Wojny Światowej i obozów koncentracyjnych jest zazwyczaj przerażająca i zasmucająca. Wspomnienia Gębika, mimo faktów, jakie w sobie zawierają, mają w sobie coś patriotycznego, coś napawającego dumą, coś pocieszającego. W trudnych warunkach, w jakich musieli żyć tamci ludzie, on z zaprzyjaźnionym społeczeństwem obozowym postanawia nie poddawać się wrogowi. 
Żeby zrozumieć, trzeba przeczytać. Po prostu.
To, co przykuło moją uwagę, to to, że Gębik posługiwał się fragmentami nieopublikowanych nigdy wspomnień bliskich mu osób. Dzięki temu przetrwały. Być może nikt już ich nigdy nie wyda. Mamy więc takie dwa w jednym. 
Dużo zawdzięczał autor poezji. Tej pisanej w obozie, jak i tej, która istniała już o wiele wcześniej. Kilka stron poświęca wierszom swoich kolegów, które wywierają niesamowite wrażenie. Poza tym, czasem między akapitami wplata jakieś fragmenty utworów poetyckich.

piątek, 1 listopada 2013

"Krzyżacy" Henryk Sienkiewicz

Tytuł: Krzyżacy
Autor: Henryk Sienkiewicz
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Liczba stron: 320 + 365 



W Tyńcu, w gospodzie "Pod Litym Turem" należącej do opactwa, siedziało kilku ludzi, słuchając opowiadania wojaka bywalca, który z dalekich stron przybywszy, prawił im o przygodach, jakich na wojnie i w czasie podróży doznał.

Kiedy jest się w wieku gimnazjalnym i widzi się tytuł "Krzyżacy" z nazwiskiem Sienkiewicza, ma się ochotę iść jak najdalej i nie wracać. Najlepsza książka opisująca historię walki pod Grunwaldem dostaje obniżone oceny przez przymus, jaki narzuca szkolnictwo. Z roku na rok coraz większa liczba osób twierdzi, że jest to książka gruba, beznadziejna i ma zbyt wiele obszernych opisów.
Ja też myślałam, że ta książka nie jest warta uwagi. Jeszcze w pierwszej klasie, kiedy "Krzyżacy" byli moją lekturą, zdołałam przeczytać jedynie jakieś 60 stron i odłożyłam ją w kąt.
Teraz, w 3 klasie, postanowiłam, że ją przeczytam. Nie pod przymusem oceny z lektury, czy wiedzy do egzaminu (choć to może trochę też przesłużyło się sięgnięciu po książkę), ale z własnej chęci.
No bo, jak mogę negować książkę, kiedy jej całej nie przeczytałam?
Tak sięgnęłam po dwutomową powieść historyczną i wciągnęłam się w wir wydarzeń, jaki zaserwował nam autor.

"Krzyżacy" Henryka Sienkiewicza opowiadają losy Zbyszka z Bogdańca i jego stryja - Maćka z Bogdańca przed sławną bitwą pod Grunwaldem i w jej czasie. Zahacza również o to, co działo się po niej, jednak to, zdaje się być najmniej ważne.
Zdawałoby się, że nudna książka historyczna. Co w niej takiego, co ją wyróżnia? Dlaczego została nazwana najlepszą? Otóż Sienkiewicz w cudowny sposób ujął tamtejszą szlachtę. Imponujące jest, jak dobrze każda z postaci jest zarysowana. Choćby taki Zbyszko - rzeklibyśmy, zwykły rycerz. Miał swoje miłostki, był lekkomyślnym młodzieńcem, który, gdyby nie jego stryj, jego losy pewnie potoczyłyby się całkiem inaczej. Jednak autor nie miał na celu ukazania historii, w której byli ludzie. Sienkiewicz stworzył ludzi, którzy byli osadzeni w takim, a nie innym czasie. Miłość Zbyszka do Danusi, rozpacz po jej stracie, honor szlachcica, młodzieńcza potrzeba ciągłej miłości. Tu postaci nie były ani trochę tekturowe. Były prawdziwe. I dzięki temu mogliśmy zobaczyć, jak żyło się w tamtych czasach.
I w tym momencie mam ochotę rzucić się na całą plagę gimnazjum i wybić im z głowy to, co przekazują z roku na rok młodszym od siebie. Powstrzymuje mnie fakt, że sama nie najlepiej postrzegałam tę lekturę. ;)
Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, jak się żyło w tamtych czasach, co się działo, poleciłabym z pewnością tę książkę. Bo dzięki lekkości pióra, Sienkiewicz ukazał historię w lepszym dla nas, ludzi XXI wieku sposobie.
Co do przydługich opisów, które podobno tak męczą - gdyby nie one, nie wczulibyśmy się tak w akcję. Jak dla mnie, były idealne.

Aż radość we mnie wzbiera, że jednak przeczytałam tę powieść. I naprawdę, głupim pomysłem było umieszczenie jej w kanonie lektur dla 1 klasy gimnazjum. Do "Krzyżaków" trzeba dojrzeć. Nie mówię tu, że wszystkie osoby, które wyszły dopiero z podstawówki nie są na nią wystarczająca dojrzałe, jednak fakty mówią same za siebie. Jestem pewna, że gdyby nie przymus do czytania tej książki w gimnazjum, ocena byłaby znacznie wyższa.

Stary rycerz żył jeszcze długo, a Zbyszko doczekał się w zdrowiu i sile tej szczęsnej chwili, w której jedną bramą wyjeżdżał z Malborga ze łzami w oczach mistrz krzyżacki, drugą wjeżdżał na czele wojsk polski wojewoda, aby w imieniu króla i Królestwa objąć w posiadanie miasto i całą krainę aż po siwe fale Bałtyku.

sobota, 21 września 2013

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" John Ronald Reuel Tolkien

Tytuł: Hobbit, czyli tam i z powrotem
Tytuł oryginału: The Hobbit, or There and Back Again
Autor: John Ronald Reuel Tolkien
 Wydawnictwo: Iskry
Liczba stron: 314



W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit.

Któż nie zna J.R.R. Tolkiena? Trzeba przyznać, że zna go każdy, kto jakąkolwiek książkę miał w ręku. Jego trylogia jest równie rozpoznawalna jak on sam. Tak samo jak i Hobbit.
Przyszło mi żyć w takich czasach, kiedy Pana Tadeusza na lekcjach czyta się tylko fragmentami, a zastępują go takie książki jak ta. Właściwie, długo nie ruszałabym jej z półki, gdyby nie ten "przymus". Do fantastyki podchodzę bardzo sceptycznie, szczególnie, jeśli przez większość uznawana jest za świetną. Jak ten szkolny przymus przysłużył się w moich oczach dla książki?
Zacznijmy od tego, kim jest tytułowy Hobbit. Mała istota, mniejsza od krasnali, mająca swoje zasady i przekonania. Co robi Hobbit? Hobbit mieszka sobie, ciesząc się spokojnym życiem, dość stabilnym. Coś jednak sprawia, że to stabilne życie wywróci się do góry nogami i nie będzie już takie samo.
Na głowę "zwalają" mu się krasnale i jeden, przemiły czarodziej. Dzięki nim, jego życie nabiera całkiem nowego kształtu, a Bilbo dowiaduje się, że jest dobry nie tylko w byciu miłym i gościnnym, oraz że jest spokojny, jak reszta hobbitów, ale ma w sobie to coś, co go różni od reszty jego gatunku. Dzięki temu "czemuś" udaje mu się przeżyć a nawet zostaje doceniony.
Trzeba przyznać, że postać Hobbita bardzo mi się podobała, szczególnie pod koniec. Z początku właściwie nie był ani trochę ciekawy. Zwykły, leniwy hobbit lubiący jeść i spać. Spokojny, zrównoważony. Z biegiem czasu jednak coraz bardziej go lubiłam a pod koniec pałałam sympatią.
Wspaniałe był też świat, jaki wykreował Tolkien. Naprawdę, chciałabym to zobaczyć na własne oczy. To ten rodzaj fantastyki, która cieszy oko, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Wszystkie te lasy, jeziora, jakie sobie wyobrażałam były cudowne, nikt jeszcze nie wpłynął na takie wyobrażenie sobie świata, w jakim dzieje się akcja. Dzięki temu też, naprawdę czułam się, jakbym tam była. Nie mogę, wręcz nie potrafię tego opisać. To po prostu trzeba zobaczyć własnymi oczami wyobraźni.
Nie nudziłam się przy tej książce. Nie było przydługich opisów, nieciekawych dialogów. I nie obraziłabym się, gdyby jeszcze trochę tę akcję wydłużyć, dodać wątki. Mimo powolnego czytania, które zajęło ponad tydzień, po skończeniu lektury miałam niedosyt. Nie, w sensie źle skończonej książki, czy w złym momencie. Po prostu było mi go za mało i tęsknię za małym, mądrym Hobbitem.

Naprawdę długo zastanawiałam się, jaką dać mu ocenę. Nie ciągnęła mnie bowiem do siebie, ale wciągała, gdy miałam ją już w rękach. Czytanie jej bardzo mi się dłużyło ze względu na problem z oczami, czy może ze światłem. Gdybym czytała ją w innym momencie życia, pewnie przeczytałabym ją w 2, czy 3 dni. Może więc to i dobrze, że został ze mną na trochę dłużej. Daję Tolkienowi ocenę 8, gdyby była taka możliwość, nawet 8,5. Hobbit wciągnął mnie w swój malutki świat i sprawił, że zaczęłam postrzegać pewne rzeczy nieco inaczej.

Całe szczęście! - roześmiał się Bilbo, podając mu puszkę z tytoniem.